Szlaki Ojczyste Drukuj Email
Miejsca
Autor: Wanda Wojnowska   
środa, 21 kwiecień 2010


 

O Autorce

wojnowska_wanda.jpg Wanda Błahuta Wojnowska, przez ojca związana z ziemią Stojaniecką, szukając informacji o tamtych terenach trafiła na naszą witrynę i od kilku lat jest wiernym przyjacielem i czytelnikiem 'Rodzinnego Kotła'.

Na emeryturze po 35 letniej pracy nauczycielskiej poświęca swój czas przede wszystkim rodzinie, ukochanym czworonogom oraz hodowaniem kwiatów w swoim ogródku. Od zgiełku życia ucieka w pisanie wierszy i wspomnień.

W kolejnych dwóch latach 2008 i 2009 pani Wanda wraz z mężęm miała okazję podróżować w rodzinne strony swojego ojca - do Lwowa, Stojaniec i Zawadowa, który tak jak nasz rodzinny Królin należał do parafii w Stojańcach. Oto relacja z tych podróży.

Wanda Błahuta WojnowskaObejrzyj zdjęcia rodzinne Wojnowskich i Błahutów

Dziękujemy za wspaniały artykuł!
 


Zarys historii mojej rodziny


M
oja mama Julia z domu Porzucka urodziła się 01 marca 1927 roku w malowniczej wsi Stanisław Górny oddalonej 12 km od Wadowic i 7 km od Kalwarii Zebrzydowskiej. Dzieciństwo i lata młodości mamy pokrywały się z latami młodości Karola Wojtyły, który mieszkał tak blisko…

Od najmłodszych lat przyjeżdżałyśmy z mamą w jej rodzinne strony. Dlatego też jestem bardzo zżyta z rodziną od strony mamy. Szczególnymi dla mnie i mojego brata osobami byli ciocia Kazia i jej mąż, którzy co wakacje zastępowali nam rodziców. Niestety ciocia już odeszła, a mnie pozostał bagaż cudownych wspomnień… Tato mamy mój dziadek Jan żył 96 lat, babcia Rozalia zmarła w wielu 59 lat.

Katarzyna Wac BłahutaMój tato Antoni Błahuta urodził się 13 czerwca 1923 roku w Zawadowie (obecnie Ukraina). Chrzest i I Komunię przyjmował w kościele w Stojańcach, tam też wędrował do szkoły.

Ojciec taty a mój dziadek- Józef Błahuta urodził się w 1880 roku w Wojkowicach zmarł 29 listopada 1943 roku w wieku 63 lat. Został pochowany na cmentarzu w Stojańcach.
Mama taty Katarzyna z domu Wac urodziła się w Zawadowie w 1877 roku, zmarła w 1963 roku w wieku 86 lat i jest pochowana w Jaworku koło Międzygórza. Dobrze ją pamiętam była wysoką, postawną kobietą. Jej nieodłącznym atrybutem w ubiorze była zapaska z kieszonką na chusteczkę. Na głowie nosiła chustkę zawiązaną po lwowsku. Zresztą mówiła też pięknym, lwowskim akcentem. Często siadała na stołeczku i śpiewała piosenki klaszcząc przy tym w pomarszczone, ale piękne dłonie. Prawdopodobnie matka babci Katarzyny pochodziła ze Stojaniec i mieszkała w domu tuż obok cmentarza a jej panieńskie nazwisko brzmiało Czarnecka.

Dziadkowie po ślubie zamieszkali w domu rodzinnym mojej babci w Zawadowie, gdzie na świat przyszło siedmioro ich dzieci. Najstarszy syn Michał urodzony 1904 roku, Maria 1907, Jan (żył 24 lata i jest pochowany na cmentarzu Janowskim we Lwowie), Zofia 1909 rok, Władek 1915, Aniela 1920 oraz Antoni - mój tato. Był ich najmłodszym dzieckiem. Niestety obecnie z rodzeństwa pozostał tylko on jeden. Dzieciństwo i młodość pełną wspomnień spędził w Zawadowie. Często również bywał we Lwowie, gdzie mieszkała jego siostra (na ul. Bogusławskiego).

Mając 21 lat trafił na krótko do partyzantki następnie wraz z I armią wojska polskiego przeszedł szlak bojowy aż do Berlina. Po wojnie powrotu do domu rodzinnego już nie było. W 1945 roku babcia Katarzyna musiała uciekać wraz z rodziną z Zawadowa. Początkowo schroniła się w Lipnikach a później w Przemyślu. Tam też na stałe osiadł wraz z rodziną najstarszy brat taty. Pozostałe rodzeństwo wraz z mamą przyjechało na ziemię odzyskane. Tu też po wojnie przyjechał mój tato, tu poznał moją mamę i 59 lat temu pobrali się i zamieszkali w Świdnicy.
Tato powrócił na ziemie rodzinne tylko raz w 1975 roku udał się tam z moją mamą. Niestety był to zupełnie inny świat niż ten, który pamiętał. Komuna, kołchozy w niczym nie przypominały świata z lat młodości. Nie chciał już tam wracać. Myślę, że wolał zostać przy zapamiętanym obrazie swoich stron. Dlatego po dziś często słyszymy „a przed wojną u nas w Zawadowie…”

Nasiąknięta jak gąbka…


Płynące z głębi serca nigdy niezapomniane wspomnienia…


Jest długi zimowy wieczór 2010 roku. Za oknem błoga cisza dzieci już dawno „wyfrunęły” z domu. Są już dorosłe. Mąż w pracy i tylko ukochany kot Kacper mruczy głośno, tuląc łepek do moich rąk. W domu jest przytulnie i ciepło. Zamykam oczy i wracam do młodości.

Antoni BłahutaSą lata 60- te i tak jak dziś jest zimowy wieczór a ja jestem dzieckiem. Mama jak zwykle zapracowana, nie ma jej w domu. W pokoju jestem ja i tato. Czuję ciepło bijące od pieca kaflowego, czytam książkę. Tato wstaje, włącza muzykę i po raz kolejny słyszę znajome słowa „Gdybym się kiedyś urodzić miał znów to tylko we Lwowie”. Muzyka milknie. Tato zatrzymuje się, przysiada na tapczanie, marszczy czoło. Na twarzy widzę szelmowski uśmieszek. Już wiem, ze myślami jest bardzo daleko. Zaczyna snuć wspomnienia. U nas w Zawadowie …. W trakcie wspomnień przewijają się nazwy: Stojańce, Mościska, Twierdza, Wojkowice, Strzelczyska, Słomianka, Lipniki, Lwów. Obrazy przesuwają się jak na taśmie filmowej wraz z tatą przenoszę się w tamten świat.

Dzisiaj tato opowiada o festynie w Zawadowie, który odbywa się na błoniach ogrodzonych drutem kolczastym, przy furtce stoi stolik -tu kupuje się bilety. Gra muzyka, młodzi ludzie tańczą. Nagle ktoś z sąsiedniej wsi wywołuje bijatykę i dopiero teraz zaczyna być wesoło. Tato milknie, nastaje cisza i tylko ten uśmieszek na twarzy zdradza, że jeszcze nie wrócił z tamtych stron. Dalej jest chojrakiem, jakich mało.

Otwieram oczy. Jestem tu i teraz, rozmyślam jak uporządkować te wspomnienia. Chyba nie potrafię. Raz była to opowieść rodzinna innym razem o wędrowcu, który szedł przez ich wieś. Wszystkie te wspomnienia taty mają wspólny mianownik. Łączy je tęsknota za młodością, za rodzinnym domem. Słuchając ich wyobrażałam sobie jak tam mogło być. Pragnęłam pojechać tam kiedyś. Jak w słowach piosenki „Chcesz szczęśliwym być to wróć do Lwowa?” Długo musiałam czekać na spełnienie marzeń. Moje życie nie było usłane różami (sama wychowałam dwoje dzieci).

Wreszcie nadszedł ten moment i wraz z moim obecnym mężem wyruszyłam w podróż poślubną. Podroż spełnienia marzeń.

Kompletna galeria zdjęć z podróży znajduje się na ostatniej stronie artykułu




 
następny artykuł »

Ratujmy kościół w Stojańcach!

Znajdź Szczodrość w Swoim Sercu!

Konto na odbudowę kościoła

Zdjęcie Miesiąca

Krysia Karlik
Krysia Karlik

Refleksje

Tak Daleko

Tak blisko jesteś
I tak daleko
W szklanej płycie
W słowach symbolach
W małym prostokącie
W myślach ulotnych
W milknącym głosie
Z oczekiwaniem
Którego znieść
Nie mogę

 

Z naszej galerii

Szlaki Ojczyste - Lwow

Szlaki Ojczyste - Lwow

Online

Jesteś tylko Ty!